O mnie


Nazywam się Bartłomiej Rusiecki, działam od wielu lat pod ksywka 'teast'. Jestem programistą, elektronikiem hobbistą i administratorem sieci LAN i WAN

Swoją przygodę z linuksem i zarazem zaczełem będąc w 4 klasie szkoły podstawowej. Mają dwie karty sieciowe ArcNet zacząłem swoje „kombinacje” z swoją pierwszą instalacją linuksa (dystrybucja Slackware). W miarę jak poznawałem system zaczął się u mnie pojawiać „głód” wiedzy. W bardzo krótkim czasie stworzyłem sieć LAN ze swoim sąsiadem. Niecały miesiąc później zrobilem router na slackware, łącząc świerzą sieć 10M na ethernetcie z siecią arcnet. Dość szybko poznałem zalety DHCP. Gdy na wsi, w której się wychowałem „przybyło” SDI, postanowiłem dołożyć go do routera i udostępnić Internet mojej sieci. W dość szybkim czasie poczułem moc globalnej wioski jak i zagrożenia z nią związane. Zacząłem wtedy poznawać tajniki obrony swojego routera przed zagrożeniami z zewnątrz jak i z wewnątrz.

Gdy zacząłem szkołę średnią, to już na pierwszej lekcji zrobiłem cały materiał przeznaczony na dany rok. Po tygodniu, już zarządzałem serwerem szkoły, do której chodziłem, a wszystko przez to, że mocno się interesowałem sieciami i nie bałem się pytać o szczegóły nauczyciela informatyki. Okazał się on dobrym człowiekiem, ale nie posiadającym wiedzy na temat linuksa (owy serwer był postawiony na SuSE). Pokazałem co potrafie i tak przez 5 lat się tym serwerem zarządzałem, czyli aktualizacje pakietów, przeglądanie logów, dodawanie i usuwanie userów, dbanie o to aby serwer był bezpieczny. Wtedy sobie uświadomiłem, że to jest to co bym chciał w życiu robić, to jest to czym żyje.

Pierwszą prace dostałem jako administrator sieci osiedlowej w Gliwicach. To były pierwsze doświadczenia z bondingiem, kształtowaniem i przekierowaniem ruchu sieciowego w taki sposób aby jak najlepiej wykożystać wszystkie kanały dostępu (firma kupiła dostęp do Internetu od dwóch ISP, ale że dostawca dawał dostęp poprzez modemy 2mbps, a sieć wymagała większej przepustowości, to były 3 modemy od jednego ISP, i jeden od drugiego). To wtedy też zacząłem „kombinacje” jak zoptymalizować router, aby sobie radził z wieloma użytkownikami za NAT-em. Aby tego dokonać, musiałem patchować jądro, iptables oraz iproute. Dodałem obsługę HTB oraz skastrowałem jajko, aby jak najmniej ważyło, było wydajne i jak najmniej śmieci było w pamieci RAM.

W kolejnej pracy zaczełem wykożystywać mosty bezprzewodowe. Owymi mostami były komputery desktopowe z kartami WiFi 2,4Ghz. Z biegem czasu i w tej dziedzinie zacząłem się zastanawiać co można poprawić, co może przeszkadzać, co może zagłuszać sygnał. Nieodzownymi narzędziami był tcpdump, wireshark, ssh (łatwiej było poprzez ssh wysłać strumień z tcpdump do komputera w biurze na którym był uruchomiony wireshark, przez co diagnozowanie mogłem przeprowadzać szybko, nieruszajać się z biura). W czasie gdy sieć się rozrastała, wpadł mi pomysł aby połączyć lokalizacje ze sobą. Na początku wykożystałem statyczny routing, ale okazał się porażką, gdy wystąpiły awarię na stykach. Z tego względu w ciągu tygodnia nauczyłem się co to dynamiczny routing, jego wady i zalety. Na drugi tydzień, wszystkie moje lokalizacje miały OSPF.

Gdy już było mi mało wyzwań, wpadło mi takie fajne narzędzie jakim jest aircrack-ng. Wtedy też zaczełem próbować jak tu mieć wszedzie internet. Na początku podsłuchiwałem otwarte sieci wykorzystywałem ich słabe strony aby je spenetrować i dostać dostęp do Internetu. Z biegem czasu zaczełem testować sieci zabezpieczone przez WEP oraz WPA. Zaczełem poznawać konfiguracje obcych sieci, w tym urządzeń typu access point, switche, modemy dsl. Z pomocą przyszedł mi metaspoit, nmap, lista domyślnych haseł oraz bruteforce. Wtedy też zaczełem przeszukiwać internet za różnymi exploitami, 0day-ami itp. Aby uskutecznić sposób pozyskiwania danych, stawiałem swoje AP, swoje serwery, m.in. imap, pop3, pppoe, ftp, które to przyjmowały każdy login i hasło i zapisywały do pliku.

Aby doskonalić swoje umiejętności postanowiłem sobie kupic serwer w domu, aby na nim tworzyć wirtualne serwery i routery. Dzięki projektowi XEN mogłem stworzyc bardzo rozbudowane sieci, testować usługi, konfiguracje ich, sprawdzać w pełni legalnie na co są podatne.

W czasie swojej dotychczasowej kariery, miałem też możliwość pracy jak programista PHP i tester oprogramowania webowego. Dzieki temu zaintersowałem się tworzeniem własnych narzedzi do testowania wszystkiego co mi przyjdzie do głowy oraz magie prac z bazami danych. Na początku był MySQL, poźniej MariaDB, a ostatecznie Postgres.

Aktuanie pracuje jako freelancer, pomagam odpłatnie i nieodpłatnie instalować serwery, routery – fizycznie jak i zdalnie, pisze skrypty w bash, php jak i proste w C, optymalizuje zapytania SQL jak i same silniki bazodanowe, piszę programy dla układów z atmega, tworzę mniej lub bardziej rozbudowane uklady mikrokontrolerami.